Archiwum

Monthly Archives: Marzec 2013

Pokaż kotku, co masz w środku! Czyli co kryje wnętrze termometru bezrtęciowego?

Jak już zdążyłam się dowiedzieć, termometr bezrtęciowy, ale o tym samym kształcie i w taki sam sposób użytkowany co rtęciowy poczciwiec, nosi nazwę: galowy.

Galowy brzmi dumnie i z czym jak z czym, ale z gorączką się nie kojarzy.

Czy rtęć się z gorączką kojarzyła? No w końcu zaczęła… A teraz musi ustąpić miejsca na scenie galowemu elegantowi.

Więc czym jest ten cały gal, jeśli nie bywalcem eleganckich imprez ani też anonimem?

Gal to po prostu metal. Srebrzysty, miękki i łatwo topliwy. Wystarczy niecałe 30 stopni Celsjusza, żeby przemienił się w ciecz. Od rtęci różni go to, że w żaden sposób nie jest toksyczny i trudniej się go strzepuje – w sensie z termometrowej skali – ale to już inna historia…

Aktualizacja:

Właśnie wyczytałam, że w termometrach zwanych galowymi nie znajduje się czysty gal, a stop galu, cyny i indu. (Źródło mądrości: silesia-it.nazwa.pl)

ObrazekNa szczęście w gorączce strój galowy nie obowiązuje (fot. Viktor – sxc).

Czy pytanie: „jak strzepnąć termometr” wydaje Ci się banalne? Kup bezrtęciowy!

Jeśli strzepywanie termometru wydaje Wam się czynnością prozaiczną i niewartą posta na blogu, kupcie termometr bezrtęciowy i wtedy pogadamy.

Niechybne problemy w tej kwestii sugeruje już sama ulotka dołączona do tego, jakże modnego gorączkowego gadżetu, mówiąca mniej więcej:

Termometr galowy wymaga większej siły przy strzepywaniu niż termometr rtęciowy.

Większa siła to jednak za mało, bowiem termometr nawet dostawszy się w ręce krzepkiego mężczyzny, który zaczął potrząsać nim energicznie, nadal tkwił uparcie na stanie podgorączkowym.

Kreseczka metalu widoczna na skali nie spadła nawet o jeden stopień, by dać mężczyźnie choć cień satysfakcji lub miniratunek ego.

Mężczyzna stosował różne sposoby, nie wyłączając wpływów wschodnich sztuk walki, jednak bardziej prawdopodobnym wydawało się zmiażdżenie szkła w dłoni lub stopienie go wzrokiem, niż poruszenie błyszczącej kreseczki utworzonej przez metal zwany galem.

A zatem, siła to nie wszystko. Potrzebna jest specjalna technika.

Najpierw termometr musimy trochę ogrzać. Jeśli wyjęliśmy go prosto spod pachy nie będzie  z tym problemu, jeśli jednak leżał sobie jakiś czas niestrzepnięty na półce, potrzymajmy go chwilę w dłoni.

Dlaczego? W sumie nie wiem, na ile to ma znaczenie, ale gal (czyli metal, którym termometr jest wypełniony) topi się już w temperaturze 29,76 °C – nie zaszkodzi więc podarować mu trochę ciepła.

Następnie termometr mocno chwytamy na końcu, kierujemy metalowym koniuszkiem w dół i potrząsamy silnie, energicznie i… jak najszybciej.

Niech nasze ramię będzie pełne siły, a nadgarstek luźny i ruchliwy.

Czasem naprawdę można się zmęczyć, tym bardziej, gdy człowiek jest chory i przy każdy wstrząs odbija się echem w jego głowie. Ale z drugiej strony, to świetny sposób na pobudkę 😉

Kierunek w dół, siła ramienia i szybkie ruchy nadgarstka – oto sposób na strzepnięcie termometru rtęciowego.

termometr-strzepywanieSzybkość i siła – tylko tak strzepniesz termometr bezrtęciowy (fot. Sucker – sxc)

Jak długo trzymać termometr?

To było pierwsze pytanie, jakie zadałam sobie po odpakowaniu nowiusieńkiego termometru. Po kilkakrotnym i wnikliwym przestudiowaniu ulotki dołączonej do pudełeczka niestety odpowiedzi nie znalazłam. Tu ukłon w stronę producentów: to ważne!

Zadałam to pytanie także wyszukiwarce internetowej w dość mało eleganckiej, żeby nie powiedzieć prostackiej formie: „termometr bezrtęciowy ile trzymać?”. Wyszukiwarka chyba się obruszyła tym brakiem językowej ogłady i nie dała mi nic więcej poza kilkoma wypowiedziami innych zdezorientowanych użytkowników tego cacka na forach internetowych.

Postanowiłam spróbować empirycznie, mierząc wszystkie trzy osoby aktualnie dostępne w domu.

Po 5 minutach temperatura była niedorzecznie niska, więc uznałam, że to za mało.

Po 10 minutach okazała się zadowalająca i chętnie poprzestałabym na wersji, że wszyscy mamy 36,6, ale postanowiłam brnąć dalej.

Wypróbowałam też zasadę: „trzymać aż przestanie rosnąć” i ostatecznie uznałam, że optymalnym czasem trzymania termometru pod pachą jest 15 minut. Innych sugerowanych na ulotce miejsc pomiaru temperatury nie sprawdzałam – i nie chciałam sprawdzać.

Nikt z nas nie miał gorączki, więc przy pierwszym spotkaniu z termometrem galowym nie miałam okazji sprawdzić, jak ów przyrząd poradziłby sobie z podwyższoną temperaturą.

Jak na życzenie, już niedługo miałam okazję sprawdzić go także w okolicznościach chorobowych…

dlugo-jeszczeDługo jeszcze? (fot. GfxSally – sxc)

Bezrtęciowy? Galowy? O czym Ty mówisz?!

Ktoś martwił się, że ktoś inny może mieć gorączkę.

– Spokojnie – powiedziałam pewnym głosem. – Kupiłam termometr galowy – moja mina sama z siebie zrobiła się dumna. Nieco zbiła mnie więc z tropu odpowiedź:

– Galowy?!

– Nooo… taki bezrtęciowy…

– Bezrtęciowy? O czym Ty mówisz?!

– Oj, wygląda jak te stare, ale ma coś innego w środku! Na jakim świecie Wy żyjecie? – krzyknęłam ja, mniej więcej od 10 minut nowoczesna i na czasie.

– Ciekawe czy to dobrze mierzy?

– Ha! O to w aptece nie zapytałam…

co-toCo to jest termometr galowy? (fot. Dhiegaum – sxc)