Sposób „na owada”

Czyli zmagań z termometrem ciąg dalszy

Jak już wcześniej pisałam, strzepywanie termometru galowego (bezrtęciowego) to nie byle gratka. To prawdziwa sztuka!

Wiemy dobrze, że potrzeba do tego nie tylko siły, ale także odrobiny odpowiedniej techniki.

Zdecydowanie łatwiej poradzi sobie z tego typu treningiem człowiek zdrowy: i krzepę ma i pomyślunek. Gorzej z chorym…

Ostatnio próbowałam zmierzyć sobie gorączkę, gdy bolała mnie głowa i wierzcie mi – wykonywanie energicznych strzepnięć przedramieniem nie sprzyjało mojemu dobremu samopoczuciu. Podczas aktywności tego typu siłą rzeczy wprawiało się w ruch całe ciało, a mózg boleśnie obijał się o kości czaszki – nooo… przynajmniej tak to odczuwałam.

Poprosiłam męża o pomoc, ale ten – choć silny wielce – nie miał szans. Bo siłą galowego nie zwojujesz. O nie!

Powtarzałam, że chodzi o mocne szarpnięcie przedramieniem z jednoczesnym energicznym ruchem nadgarstka, ale teoria teorią, a praktyka praktyką.

biedraUznałam więc, że trzeba tę sztukę nieco zwizualizować:

A więc, jak strzepać termometr bezrtęciowy?

Wyobraź sobie, że na wierzchu Twojej dłoni usiadł wielki, mało uroczy owad, który co gorsza przyssał się do Ciebie swym aparatem gębowym. Co robisz? Strzepnij go natychmiast! Szybko, energicznie, z odrazą, aż zabrzęczy! Właśnie: zabrzęczy. Poprawnie strzepywany termometr wyda z siebie delikatny dźwięk – jakby na chwilę poruszyły się wszystkie struktury w jego wnętrzu. Jeśli machasz ręką a termometr milczy, prawdopodobnie słupek z temperaturą nie drgnął. Każde brzdęknięcie to szansa na kilka dziesiątych stopnia w dół – jak się przyłożysz, zleci pół stopnia za jednym zamachem.

Zachęcam do próbowania i dzielenia się wrażeniami!

P.s. Jeśli chodzi o zdjęcie, to lepszy efekt uzyskacie wyobrażając sobie coś zdecydowanie bardziej odrażającego niż biedronka 😉

Reklamy
2 comments
  1. Ula said:

    Termometr łatwiej strząsnąć, gdy wcześniej włoży się go na chwilę do chłodnej wody (taka porada była w instrukcji do mojego termometru, faktycznie działa).
    Pozdrowienia od bratniej filologicznej duszy!

    • Dzięki za bardzo ciekawy komentarz! Do tej pory spotykałam się głównie z teorią, że gal trzeba rozgrzać, a tu proszę coś nowego, coś intrygującego, coś, co przy kolejnej gorączce musi zostać wykorzystane!
      Również ciepło pozdrawiam!!! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: